Wywiad! Co o SugarDaters sądzi założyciel portalu?

W zeszły czwartek portal NOIZZ opublikował artykuł, w którym znaleźć można wywiad z założycielem SugarDaters. Rikki Tholstrup Jørgensen już jutro odwiedzi Warszawę i to właśnie dlatego dziennikarze chętnie zadawali mu pytania dotyczące koncepcji SugarDatingu, tego jak powstał portal oraz dla kogo on jest. Przeczytajcie jak na pytania dziennikarki odpowiedział Rikki.

Wywiad:

Skąd pomysł na założenie takiego portalu?

R: Przez długi okres byłem nauczycielem akademickim, gdzie uczyłem przedsiębiorczości i teorii zakładania własnej działalności gospodarczej. Jednak po jakimś czasie wykładania, nabrałem ochoty na stworzenie czegoś swojego. Właściwie to pomysł znalazł mnie. Okazało się, że jeden z moich znajomych był typowym SugarDaddy, który nie był zainteresowany małżeństwem ani inną formą poważnego związku, bo skupiał się na swojej karierze. Swoje partnerki znajdywał na forach i czatach, co wydawało mi się niezorganizowane i mało bezpieczne. Wtedy razem z dwoma kolegami ze studiów wpadliśmy na pomysł zrobienia portalu dla randkujących z korzyściami. Wiedzieliśmy, że ludzie robią to tak czy inaczej, więc czemu nie stworzyć dla nich portalu, na którym mogą swobodnie szukać partnerów o podobnych oczekiwaniach.

Co kieruje kobietami, które wybierają taką drogę relacji?

R: Jest dużo powodów dla których kobiety mogą być zainteresowane. Zakładaliśmy, że niektóre kobiety wolą tradycyjny model związku, w którym to na mężczyźnie spoczywa ciężar zarabiania na dom, co oczywiście nie oznacza, że kobiety muszą być gospodyniami domowymi. Niektóre kobiety utożsamiają mężczyznę niezależnego finansowo jako symbol władzy, determinacji czy dominacji. Te kobiety lubią być rozpieszczane i otaczane opieką. Lubią jak ktoś się o nie troszczy. Jesteśmy w stanie również zrozumieć, że kobiety w trudnej sytuacji finansowej, samotne matki czy studentki szukają tu partnera, który da im poczucie bezpieczeństwa. I jak już wcześniej wspomniałem, nie wszyscy szukają tutaj partnera na stałe. Więc jeśli ktoś lubi związki bez zobowiązań, na SugarDaters znajdzie przynajmniej kogoś na poziomie.

Jak wygląda „umowa” pomiędzy partnerami w takim układzie?

R: Różnie. Najlepsze jest to, że partnerzy mogą się do siebie dostosować. Przedstawiają warunki, oczekiwania, obawy lub to na czym i zależy. Mogą być całkowicie otwarci i jeśli druga strona to zaakceptuje mogą rozpocząć swoją przygodę. Jako firma, kładziemy nacisk na to, żeby ten związek nie był transakcją „seks za pieniądze”. Nie chcemy, aby nasi użytkownicy myśleli o tym w ten sposób. Ani żeby traktowali siebie nawzajem jak „przygoda na jedną noc”. Chcemy wierzyć, że mimo „umowy”, partnerzy angażują się nawzajem i angażują w to również emocje. Ale wiadomo, że randkowanie w Internecie wiąże się z ciągłym szukaniem i próbowaniem.

Masz żonę i trójkę dzieci. Czy nie uważasz, że sponsoring jest niemoralny?

R: Mam żonę i trójkę dzieci, bo zawsze chciałem mieć żonę i dzieci. Taki model rodziny mi odpowiadał i do tego dążyłem. Żyję w kraju, w którym każdy może swobodnie decydować o sobie i o swojej przyszłości, więc dlaczego mam oceniać kogoś na podstawie ich preferencji. W Danii nie robi to wielkiego wrażenia, że ktoś żyje w luźnym związku, w którym utrzymuje swojego partnera lub wspiera go finansowo. Z resztą związki na SugarDaters są różne. Znamy przypadki związków pomiędzy studentkami i mocno starszymi mężczyznami lub dojrzałymi kobietami i młodszymi partnerami. Są pary, których luźna relacja zmieniła się w poważny związek. Niektórzy użytkownicy znaleźli swoją prawdziwą miłość, a nawet pobrali się. Więc każdy robi to, na co ma ochotę, ale oczywiście mam nadzieję, że każdy żyje w zgodzie z własnym sumieniem będąc na portalu i że jest tam bo chce, a nie dlatego że musi.

Cały wywiad znajdziecie na stronie NOIZZ.